Po latach kryzysu polska branża jubilerska wraca do formy. Firmy z tego sektora całkiem nieźle sobie radzą na nadal trudnym rynku detalicznym. Rekordzista – Briju – odnotował w ubiegłym roku ponad 40-procentowy wzrost przychodów.

Według raportu KPMG w 2014 r. osoby zamożne i bogate miały wydać na dobra i usługi luksusowe aż 12,6 mln zł, co daje wzrost o 15% w stosunku do roku poprzedniego. Tempo wzrostu cieszy, zwłaszcza że wiele jest do nadrobienia: podczas gdy statystyczny dorosły Polak na zegarki i biżuterię przeznacza 3 euro rocznie, Włoch wydaje aż 50 euro. Jest więc dobra wiadomość dla sklepów jubilerskich, zwłaszcza dla tych sieciowych: sprzedaż dób luksusowych będzie rosnąć. Jak zakładają analitycy, do roku 2017 nawet o 11%, by przekroczyć granicę 14 mln zł. Ich zdaniem, obroty ze sprzedaży biżuterii i zegarków wzrosną z 368 mln zł w 2014 r. do 466 mln zł w 2017 r.

Sam rynek dostarcza wielu przykładów potwierdzających te optymistyczne trendy. Sprzedaż detaliczna biżuterii uzyskała w 2014 r. – spośród w sumie 30 różnych sektorów – najwyższą rentowność netto na poziomie 8%. Liderami niezmiennie pozostają firmy Apart (ok. 200 salonów, 516 mln zł przychodu), W. Kruk (82 salony, 174 mln zł przychodu) oraz Yes (brak danych). Na znaczeniu zyskują też inne sieci: Jubitom, Red Rubin, Swarovski czy Pandora. Dynamiką rozwoju zaskakuje natomiast młoda marka Briju, która posiada obecnie 17 salonów, a w tym roku planuje otwarcie 20 kolejnych. Jej przychody wzrosły w 2014 r. o 40,6% i wyniosły 393 mln zł.

Pozytywne dane z rynku, jak również optymistyczne prognozy to ogromna szansa dla dynamicznie rozwijających się firm jubilerskich. Czy którejś z nich uda się naruszyć dotychczasowy układu sił…?